Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty uważnie przeglądał Merlin. Szukał zaklęcia, które kiedyś znał dobrze, ale utracił je w wyniku bratobójczej wojny. Czarodzieje walczyli z czarodziejami i wykorzystywali w tej walce zaklęcia, które miały służyć uzdrawianiu.
Dobro zauważyło to i zamknęło dostęp do swoich czarów. Bez dobrych zaklęć czarna magia okazała się nieskuteczna, a źli czarodzieje bezsilni. „Wszędzie potrzebna jest równowaga” – myślał Merlin i z nadzieją czytał kolejne strony.
Z uśmiechem przyglądała się mu Babcia Jaga. Z zawziętością zaś obserwował go Głos.
– Ciągnie wilka do lasu – szepnął do Babci Jagi.
– Wiem Głosie, ale Merlin bardzo się zdziwi, kiedy odkryje, jaki wpływ ma na niego ta księga – odpowiedziała uśmiechnięta Babcia.
Głos znieruchomiał i intensywnie przyglądał się jej.
– Dobrze myślisz, ale jak wiesz lepiej, żebym nie mówiła więcej. Ręczę ci, że efekt powinien ci się spodobać – wyjaśniła.
– Jak uważasz – westchnął zaintrygowany Głos i dodał – twoja szkoła, twoje zasady.
– Dziękuję – uśmiechnęła się Babcia i za chwilę poważnie powiedziała – lepiej chodźmy do twojej komórki. Zobaczymy, co robi reszta naszych nauczycieli, nasi uczniowie i goście. Czuję, że dziś będzie pracowity wieczór.
– Myślę, że masz rację. Też czuję, że coś się szykuje. Jeżeli nie Merlin, to kto?
– Zobaczymy – skomentowała zatroskana Babcia Jaga.
Autor: Archiwista SC