Równomierny stukot pociągu – 40

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale na górnej półce, tuż obok walizki, usiadło sobie marzenie. Chciało się rozprostować, bo było tłamszone przez lata. Bardzo urosło, a człowiek, które je wyhodował, nic nie robił, żeby je urzeczywistnić. Przed chwilą, gdy przysnął nad książką, wypadło z jego głowy. Marzenie z ciekawością przyglądało się mijanym pejzażom. Oczarowane upajało się ich pięknem i ogromną przestrzenią.

W pewnej chwili zobaczyło, że na środku dużego pola siedzi sobie stado saren. Szybko podjęło decyzję. Bez żalu opuściło człowieka i przepłynęło przez otwarte okno. Postanowiło, że zaprzyjaźni się z sarnami. Chciało żyć, chciało być wolne, a wreszcie nadarzyła się okazja. W przeciwieństwie do swojego właściciela, skorzystało z niej natychmiast i bez wahania.

Człowiek nawet nie zauważył, że czegoś mu brakuje. Wydawało mu się tylko, że stał się bardziej smutny i zmęczony niż zwykle. Zajął się swoimi sprawami i powolutku zaczął hodować nowe marzenie.

Autor: Ewa Damentka