Równomierny stukot pociągu – 29

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale, na górnej półce, leżał pluszowy zając. Ktoś zostawił go na siedzeniu, gdy w pośpiechu opuszczał przedział. Ktoś inny położył na półce, myśląc, że szkoda gdyby ktoś go podeptał. I tak sobie zając leżał i leżał.

Interesowali się nim różni ludzie, ale szybko zostawiali. Jakoś nie pasował do ich wyobrażeń. Pluszowy miś, to jest coś! Ale pluszowy zając? Konduktor z kolei patrzył na zająca podejrzliwie. Czy to aby naprawdę zabawka? Jego wątpliwości zostały rozwiane, gdy pociąg gwałtownie zakręcił, a zając wypadł przez otwarte okno. Pluszak z pociągu, konduktorowi lżej.

Zając upadł na zieloną łąkę. Chyba było to zaczarowana łąka, gdyż pluszowa zabawka zaczęła oddychać i rozprostowała skoki, a potem puściła się w szaleńczy bieg pomiędzy trawami. Stała się prawdziwym zającem.

A pociąg jechał dalej. Jego równomierny stukot sprzyjał wymyślaniu bajek, które można opowiadać na dobranoc dzieciom lub wnukom.

Autor: Ewa Damentka