Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził gońca z przesyłką. Hamował, wymijał pieszych i rowerzystów na rowerach z wielkimi kołami, kluczył między pojazdami. Goniec wyjrzał przez okno i popatrzył na ścianę zamku mieniącą się zielonym bluszczem. „Pięknie tutaj” – pomyślał – „wreszcie wysłali mnie w rozsądne miejsce z przesyłką dla królowej”.
Autor: Danuta Majorkiewicz