Ulice wielkiego miasta – 47

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czysta, błyszcząca zieleń rozpromieniona drobinkami słońca rozweselała świat. Drzewa kołysane i czesane wiatrem mówiły przechodniom: „Dzień dobry”. Krople deszczu spadające z liści tańczyły i łączyły się w pary pieszczone delikatnym wiatrem. Dzień budził się śpiewem drzew, szelestem liści. Miał wesołe oczy i uśmiechał się do przechodniów.

Autor: Danuta Majorkiewicz