Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również kropelki deszczu w perłowym kolorze rozjaśniały pochmurny krajobraz. Spadały na dachy, balkony, drzewa, krzewy i trawy. Oczyszczały całą atmosferę. Z każdym oddechem przechodnie odczuwali coraz większą radość z deszczu. Ich myśli oczyszczały się i układały. Wszystko stawało się prostsze.
Autor: Danuta Majorkiewicz