Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy usłyszała, jak człowiek zaprasza ją go ogrodu, wołając: „Basia, Basia”. Schowała orzeszek do worka policzkowego. Podskoczyła, uważnie nasłuchując. Stanęła i swoimi bystrymi, wyrazistymi oczami obserwowała właściciela ogrodu. Uznała, że można obdarzyć go zaufaniem. Podskoczyła więc do ogrodowego stracha na wróble. Wspięła się po nim i schowała orzeszek do kieszeni jego starej kapoty.
Autor: Danuta Majorkiewicz