Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały, aż wreszcie przyjdzie ktoś, by je zerwać. Marzyły, żeby był to ich gospodarz, sadownik. Bardzo go lubiły. Opiekował się nimi od momentu, kiedy były jeszcze białymi kwiatkami. Pielęgnował czule ich mamę jabłoń. Mówił do nich, a nawet śpiewał. Martwiły się tylko, czy będzie miał jeszcze siłę, bo był już stary. Jednak czuły, że będzie z nimi, nawet jeśli poprosi kogoś o pomoc. Ufały mu.
Autor: Gwiazdeczka