W mchu i paproci leżało poczucie przyzwoitości. Wypadło z człowieka, który schował się w paprociach, wtulił się w mech i udawał martwego. Zaciskał zęby, żeby nie krzyczeć. Siłą woli powstrzymywał się, żeby nie wstać i uciekać. Z wściekłą bezsilnością myślał o zbrodni, która działa się na jego oczach. Nie mógł jej zapobiec, ani jej przerwać. Mógł tylko leżeć i udawać, że go nie ma.
Całą wieś zagoniono do lasu i pastwiono się systematycznie nad kolejnymi osobami. Nie wiadomo, jakim sposobem jemu udało się schować w mchu i paprociach. Zaciskał mocno oczy, z których nie chciały wypaść dopiero co widziane sceny – gwałconej matki, ojca z roztrzaskaną głową, synka sąsiadów rozszarpywanego na strzępy i wiele innych strasznych obrazów… Sądząc po odgłosach, takich scen było coraz więcej. Jeszcze seria strzałów i wszystko ucichło.
Po jakimś czasie, gdy od kilku godzin w lesie panowała cisza – wstał, ale jego poczucie przyzwoitości, godności, miłość własna i szacunek do siebie zostały w paprociach. Snuły się nad mchem niczym szara mgła, której nic nie potrafiło rozwiać.
Gdy po wielu latach mężczyzna zawędrował do tego lasu, rozpoznał je. Przykucnął i wziął do ręki. Chciały wrócić do niego, ale on nie był gotowy, by je przyjąć. Tylko trzymał w dłoni i smutno się im przypatrywał. Wtedy usłyszał cichy szept matki niesiony przez wiatr: „jestem z ciebie dumna synku. Przeżyłeś. Zdarza się, że nie możemy dokonywać dobrych wyborów, tylko najmniej złe. Ty wybrałeś najlepiej jak można. Wszyscy cię widzieliśmy. Cała wioska. Łatwiej było nam umierać, wiedząc, że tobie może uda się przeżyć. Wybacz sobie. My nigdy ciebie nie oskarżaliśmy”.
Mężczyzna się rozpłakał i szczelnie zamurowane serce rozluźniło się, Pancerna blacha, która je otaczała, też zaczęła się rozsuwać. Po chwili zauważył, że szara mgiełka zniknęła z jego dłoni. Po raz pierwszy od wielu lat poczuł spokój. Wstał i wolnym krokiem poszedł w stronę zbiorowej leśnej mogiły, gdzie przed laty, jako jedyny ocalały, pochował całą swoją rodzinę i wszystkich sąsiadów. Pomyślał przelotnie, że przestanie uciekać. Wróci do opuszczonej wioski, wyremontuje dom rodzinny i zamieszka w nim na stałe.
Autor: Ewa Damentka