Trzymasz w dłoniach – 47

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piękne chwile, gdy śpiewałeś jako solista w chórze Polskiego Radia. Twój głos sprawiał mi wiele przyjemności, a me serce przepełnione było dumą z Ciebie. Skupiona słuchałam, gdy grałeś na mandolinie. Byłam pełna podziwu, bo wiele razy powtarzałeś mi, że jesteś samoukiem. A dzień, kiedy wziąłeś mnie na kolana i zapytałeś, jakiego konia mi narysować? Pędzącego z rozwianym ogonem. Takiego narysowałeś. Ten dzień pamiętam do dziś. Wrył się w mojej pamięci. Dziękuję Ci za ciekawość świata, którą we mnie rozbudziłeś. Za chęć podróżowania, poznawania, doznawania. Córka”.

Autor: Danuta Majorkiewicz