Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się swoim nowym górskim butom. Gaździna, która mu je sprzedała, mówiła mu, że są to siedmiomilowe buty, ale uznał, że to żart. Teraz jednak nie było mu do śmiechu. Nie tylko przeszedł całe Tatry w pół godziny to, jeszcze cały dzień nie mógł trafić do schroniska, bo lądował kilka kilometrów obok. „Trzeba nauczyć się w tym chodzić” – pomyślał i je zdjął. Z plecaka wyciągnął swoje wysłużone trapery i wolnym krokiem poszedł do schroniska na spóźnioną kolację.
Autor: Ewa Damentka