Jabłonka uginała się – 24

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały aż jabłonka pozwoli im spaść ze swoich gałązek. Były już gotowe, ale wiedziały, że tylko ona może zdecydować, czy pozwoli im odejść. Nie chciały tego robić na własną rękę. Wiedziały, że potrafią, ale szanowały jabłoń i pragnęły jej zgody i wsparcia w tym rytuale. Ważne było dla nich, żeby drzewo wiedziało i czuło, jak bardzo jest dla nich ważne i jak mocno je kochają.

Trochę smutno im było na myśl o rozłące, ale wiedziały, że po nich będą następne jabłka i jabłonka znów będzie szczęśliwa.

Autor: Gwiazdeczka

Kobieta siedząca na ławeczce – 40

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i zawitał spokój. Chmura na niebie rozpłynęła się. Obudziło się poranne słońce. Twarz kobiety pieściły słoneczne promienie i muskał delikatny wiatr. Wszystko wokół było takie piękne. Ona sama też. Tak to czuła.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Jabłonka uginała się – 23

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały, aż ktoś je zerwie. Drzewo było najwyższe na tym terenie. Wiele osób patrzyło z zachwytem na okazałe owoce. Niektórzy młodzi ludzie rzucali różnymi przedmiotami, aby strącić jabłka. Jednak nikt nie mógł trafić w żaden owoc na drzewie. Jednemu chłopakowi but, którym rzucił w drzewo, odbił się od gałęzi, a spadając, uderzył go w głowę. Wtedy chłopiec stwierdził, że owoc z tego drzewa nie jest dla niego.

dla Patrycji napisał Sokolik

Jabłonka uginała się – 22

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na zbiór. Ogród był od wielu lat opuszczony, więc pod jabłonkami leżały stosy opadłych, już przegniły jabłek. Owoce, karmione opowieściami jabłonki o ogrodnikach, którzy kiedyś opiekowały się nią, chciały, by pojawił się nowy ogrodnik i się nimi zaopiekował.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta siedząca na ławeczce – 39

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i uśmiechnęła się do małego chłopca, który przed chwilą z głośnym okrzykiem wyskoczył z krzaków.

– Przestraszyłeś mnie kochanie – powiedziała.

– Naprawdę mamo? To tatę też przestraszę, jak wróci z pracy – odpowiedział dumny malec i zniknął w krzakach.

Co chwila krzyczał groźnie i patykiem trącał gałązki, jakby walczył z nimi na miecze. Potem zainteresował się balią pełną wody, która stała w odległej części ich ogrodu i udawał, że płynie nią na Karaiby.

Kobieta przyglądała mu się z uśmiechem. Po chwili wyciągnęła telefon i zadzwoniła do męża, uprzedzając go o planach malca. Wiedziała, że jej luby nie cierpi niespodzianek, więc starała się go chronić, choć nie zawsze się to udawało, bo ich synek miewał naprawdę zaskakujące pomysły.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 45

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również kropelki deszczu w perłowym kolorze rozjaśniały pochmurny krajobraz. Spadały na dachy, balkony, drzewa, krzewy i trawy. Oczyszczały całą atmosferę. Z każdym oddechem przechodnie odczuwali coraz większą radość z deszczu. Ich myśli oczyszczały się i układały. Wszystko stawało się prostsze.

Autor: Danuta Majorkiewicz