Ruda wiewiórka – 16

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy zauważyła, że ktoś się nią interesuje. Wytężyła wzrok i zobaczyła drugą wiewiórkę. Nie wiedziała, co zrobić, czy podzielić się, czy przegonić rywalkę.

Autor: Adam

Ruda wiewiórka – 15

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy zobaczyła spacerowiczów. Ukryła się w krzakach i przyglądała się im podejrzliwie. Uznała, że schowa swój skarb dopiero wtedy, gdy oni się oddalą. Wtedy będzie już bezpiecznie.

Autor: Ewa Damentka

Jabłonka uginała się – 35

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na babcię, która często przychodziła do ogrodu z wnuczką i opowiadała jej bajki z różnych stron świata. Jabłka chciały, by ktoś je zerwał i wysłał w zamorską podróż, bo same chciały zobaczyć te dziwy, o których opowiadała babcia.

Autor: Ewa Damentka

Ruda wiewiórka – 14

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy nagle nadleciał jastrząb i próbował małą wiewiórkę schwytać w swe wielkie szpony. Ona jednak dostrzegła go i odskoczyła do pobliskiej dziupli. Wiedziała, że jej życie jest bezcenne i najważniejsze. Orzeszek, jak nie ten to inny, zawsze jakiś znajdzie. To jej bezpieczeństwo jest najważniejsze i musi dbać o siebie samą jak o nikogo innego.

Autor: Małgorzata

Ulice wielkiego miasta – 50

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również psy wyprowadzane na smyczy ociekały deszczem. Już widzę, jak po powrocie do domów zwierzęta otrzepią się, brudząc jednocześnie wszystko dookoła.

Autor: Małgorzata

Ruda wiewiórka – 13

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy spostrzegła pień ściętej sosny. Skoczyła na niego i położyła na nim orzeszek. Nikt nie zagrażał jej zdobyczy. Swoimi bystrymi oczami spenetrowała teren wokół. W pobliżu znalazła kilka ptasich budek opuszczonych przez ptaki z końcem lata. Skakała, z wdziękiem machając ogonem, i znosiła do nich orzeszki. Miała w nich kryjówki na swe zapasy i ciepły dom na zimowe dni.

Autor: Danuta Majorkiewicz