Rozlewiska rzeki – 53

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się mieszkańców wsi. Wody rzeki rozlały się daleko, na szczęście nie zalewając domostw. Ludzie cieszyli się jasną srebrzystą nocą. Przestały padać deszcze, Noce były ciepłe. Wody powoli wsiąkały w glebę i parowały, pozostawiając szare ślady na drzewach stojących w wodzie. Ponad głowami snuły się mgły delikatnie jak muśliny. Przenikało przez nie światło księżyca, kładąc się delikatnymi smugami na tafli wody.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 28

W mchu i paproci leżało poczucie przyzwoitości. Wypadło z człowieka, który schował się w paprociach, wtulił się w mech i udawał martwego. Zaciskał zęby, żeby nie krzyczeć. Siłą woli powstrzymywał się, żeby nie wstać i uciekać. Z wściekłą bezsilnością myślał o zbrodni, która działa się na jego oczach. Nie mógł jej zapobiec, ani jej przerwać. Mógł tylko leżeć i udawać, że go nie ma.

Całą wieś zagoniono do lasu i pastwiono się systematycznie nad kolejnymi osobami. Nie wiadomo, jakim sposobem jemu udało się schować w mchu i paprociach. Zaciskał mocno oczy, z których nie chciały wypaść dopiero co widziane sceny – gwałconej matki, ojca z roztrzaskaną głową, synka sąsiadów rozszarpywanego na strzępy i wiele innych strasznych obrazówSądząc po odgłosach, takich scen było coraz więcej. Jeszcze seria strzałów i wszystko ucichło.

Po jakimś czasie, gdy od kilku godzin w lesie panowała cisza – wstał, ale jego poczucie przyzwoitości, godności, miłość własna i szacunek do siebie zostały w paprociach. Snuły się nad mchem niczym szara mgła, której nic nie potrafiło rozwiać.

Gdy po wielu latach mężczyzna zawędrował do tego lasu, rozpoznał je. Przykucnął i wziął do ręki. Chciały wrócić do niego, ale on nie był gotowy, by je przyjąć. Tylko trzymał w dłoni i smutno się im przypatrywał. Wtedy usłyszał cichy szept matki niesiony przez wiatr: „jestem z ciebie dumna synku. Przeżyłeś. Zdarza się, że nie możemy dokonywać dobrych wyborów, tylko najmniej złe. Ty wybrałeś najlepiej jak można. Wszyscy cię widzieliśmy. Cała wioska. Łatwiej było nam umierać, wiedząc, że tobie może uda się przeżyć. Wybacz sobie. My nigdy ciebie nie oskarżaliśmy”.

Mężczyzna się rozpłakał i szczelnie zamurowane serce rozluźniło się, Pancerna blacha, która je otaczała, też zaczęła się rozsuwać. Po chwili zauważył, że szara mgiełka zniknęła z jego dłoni. Po raz pierwszy od wielu lat poczuł spokój. Wstał i wolnym krokiem poszedł w stronę zbiorowej leśnej mogiły, gdzie przed laty, jako jedyny ocalały, pochował całą swoją rodzinę i wszystkich sąsiadów. Pomyślał przelotnie, że przestanie uciekać. Wróci do opuszczonej wioski, wyremontuje dom rodzinny i zamieszka w nim na stałe.

Autor: Ewa Damentka

Kropelka wody – 46

Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę dziewczynki, która spojrzała na pęczek umytej rzodkiewki i na czystą kropelkę wody na jej liściu. Ten widok rozbudził jej apetyt. Poprosiła o kanapkę. Mama młode zielone listki rzodkiewki ułożyła na kanapce zamiast sałaty, bo mają dużo witamin. Na to położyła plaster szynki, a na nim biało-czerwone plasterki rzodkiewki. Dziewczynka zjadła kanapkę z apetytem i poprosiła o drugą.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozlewiska rzeki – 52

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się bobrów. Pod osłoną rozświetlonej nocy wychodziły całymi rodzinami ze swych żeremi. Pływały, rozkoszując się podwodnymi widokami, mogąc je obserwować dzięki przezroczystym powiekom, co zawdzięczają matce naturze. Pluskały się, rozbryzgując dookoła kropelki wody, które w świetle księżyca mieniły się srebrzyście. Po czym siadały na leżących w wodzie pniach zwalonych drzew i nawzajem rozczesywały swoją sierść, troszcząc się o siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 26

W mchu i paproci leżało radio. Wydobywała się z niego głośna muzyka, która zakłócała magię tego miejsca. Radio nie pasowało do otoczenia i swoimi dźwiękami zdawało się wołać o pomoc. Po jakim czasie muzyka stała się coraz cichsza, aż w końcu ustała. Przez las przechodził wędrowiec. Dostrzegł radio i zabrał je ze sobą.

Autor: Gwiazdeczka

Mężczyzna spoważniał – 41

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przeczytał umowę, którą przed chwilą prawie zaakceptował. Powstrzymał go przerażony okrzyk żony. Umowę czytali kilka razy i za każdym razem znajdowali kolejne niepokojące zapisy małym druczkiem, które przy pierwszym czytaniu wtapiały się w tło. Podsumowując – gdyby zgodził się na zainstalowanie tego programu, zgodziłby się na przekazanie programiście swojego domu, sprzedanie dzieci i oddanie w wieczyste użytkowanie własnej żony. Poza tym, przez dwadzieścia lat miałby oddawać połowę swojej pensji. Zdenerwowany mężczyzna napisał maila na adres załączony do dokumentacji. W odpowiedzi dostał link do instalki programu z poprawną umową i krótkie wyjaśnienie. Programista napisał, że podejrzewał, że ludzie nie czytają umów, więc zawarł w swojej takie dziwne zapisy. Program sprzedaje od kilku lat, idzie jak świeże bułeczki, a mężczyzna jest pierwszą osobą, która zauważyła, że umowa na użytkowanie programu jest kuriozalna, delikatnie mówiąc. W nagrodę i jednocześnie przeprosiny programista zaproponował dożywotnie rozszerzenie licencji na wszystkie wersje tego programu, jakie kiedykolwiek powstaną.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 55

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo dotąd był bardzo czujny i nie zdarzyło się, by ktoś naruszył jego włości. Zrozumiał, że nadszedł czas, by swoje „królestwo” oddać we władanie synowi. Młodemu i silnemu wilkowi mającemu dobry wzrok, węch, ogromną czujność i dobre serce, który już dawno zaczął się nim opiekować, zapewniając mu spokojną starość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 25

W mchu i paproci leżało kilka pięknych kamieni. Nie wiadomo, kto je tam przyniósł. Ważne jednak było, że znajdowały się w owym miejscu. Przechodzący nieopodal mężczyzna natknął się na te kamienie i od razu docenił ich walory. Człowiek ten był akwarystą i szybko oczami wyobraźni zobaczył te kamienie w swoim akwarium.

Autor:  Ada