Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i na sygnale zbliżał się do wioski objętej pożarem. Za nim pędziły kolejne wozy straży pożarnej. Zdążyły uratować wiele stodół, domów i zabudowań oraz ludzi i zwierzęta, które były tak wystraszone, że bały się wyjść ze swoich pomieszczeń.
Autor: Danuta Majorkiewicz