Mężczyzna spoważniał – 31

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą spojrzał na kobietę. Mówiła szybko i dużo. Nie rozumiał, o co jej chodzi. Emocje zagrały pierwsze skrzypce. Potrzebował zapanować nad nimi.

Widząc wyraz jego twarzy, ona opanowała się. Podeszła do niego. Zaczęli rozmawiać. Udzielał mu się jej spokój. Odtąd rozmawiali często, poznając siebie coraz bardziej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wilk przymrużył oczy – 50

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo wyszedł ze swej nory, aby odpocząć od dzieci. Wraz z wilczycą mieli niespokojną noc. A tu na ścieżce mała, kusząca dziewczynka. Wydawała się być łatwym kąskiem. Lecz był tak zmęczony, że położył się w trawie i zasnął.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 5

W mchu i paproci leżała złota moneta. Pięknie błyszczała w promykach słońca, które przedarły się przez liście paproci. Pochyliłam się i chciałam ją podnieść, gdy mąż złapał mnie za rękę i pociągnął ku sobie. Ruchem głowy wskazał żuka gnojownika, który wolno podchodził do monety. „Ciekawe, czy uda mu się ją poturlać” – szepnął mi do ucha ukochany. Przypatrywaliśmy się żuczkowi, gdy raptem powietrze zamigotało i obok monety pojawił się karzełek, który gestem zachęcał, byśmy tę monetę podnieśli. Zmarszczył brwi i krzyczał, jakby miał do nas pretensje, że jeszcze tego nie robimy.

W tym czasie żuczek dotarł do monety i wprawił ją w ruch. Moneta dotknęła stopy karzełka i nagle cała trójka – karzełek, żuczek i moneta – zamieniła się w kamienną rzeźbę. Mąż przytulił mnie i oboje spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiedzieliśmy, co myśleć o tej przygodzie.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 48

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za chęć nauki, za pęd do wiedzy. Ciągle kończysz jakieś kursy, sprawiając mi radość. Za to, że jesteś ambitna i pracowita. Dziękuję Ci za Twoją spontaniczność i pomysłowość, za to, że chce Ci się chcieć. Za cele, które sobie wyznaczasz i systematycznie osiągasz. I za dobre chwile razem. Jestem z Ciebie dumna. Matka”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 4

W mchu i paproci leżał bąk. Nóżkami do góry. Przez mech przebijały ciepłe promienie słońca. Wygrzewał się w nich, nie zwracając uwagi na to, że leży na plecach. Cieszył się oglądaniem świata z innej pozycji.

Na gałęzi krzewu zwisającej nad mchem siedziała biedronka. Przyglądał się jej z wielkim zainteresowaniem, ciekawy nowej istoty.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 3

W mchu i paproci leżał kamień. Padał na niego deszcz, a kamień im bardziej był mokry, tym ładniej wyglądał i błyszczał. Patrzący na niego człowiek wiedział już że ten leśny kamień znajdzie swoje miejsce w jego akwarium.

dla Wojtka napisał  Adam

Trzymasz w dłoniach – 47

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piękne chwile, gdy śpiewałeś jako solista w chórze Polskiego Radia. Twój głos sprawiał mi wiele przyjemności, a me serce przepełnione było dumą z Ciebie. Skupiona słuchałam, gdy grałeś na mandolinie. Byłam pełna podziwu, bo wiele razy powtarzałeś mi, że jesteś samoukiem. A dzień, kiedy wziąłeś mnie na kolana i zapytałeś, jakiego konia mi narysować? Pędzącego z rozwianym ogonem. Takiego narysowałeś. Ten dzień pamiętam do dziś. Wrył się w mojej pamięci. Dziękuję Ci za ciekawość świata, którą we mnie rozbudziłeś. Za chęć podróżowania, poznawania, doznawania. Córka”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 2

W mchu i paproci leżały złote monety. Dostrzegły je sroki. Każda z nich złapała jedną i odleciały w różne strony. Została tylko pojedyncza moneta. Pozostałe szybowały w dziobach ptasich, nie wiadomo dokąd. Jedne sroki zatrzymały się bliżej, inne leciały dalej. Monetę, która została w mchu znalazł chłopiec. Zaniósł ją do domu i włożył do szuflady.

Autor: Gwiazdeczka