Turysta przystanął zdziwiony – 42

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale zrezygnował i wszedł do sklepu. Gdy przekroczył jego próg, przywitała go kobieta o idealnych kształtach, idealnie poruszająca się, z idealnym makijażem. Obudziła się w nim ciekawość, jak toczy się życie domowników z gospodynią tak wymuskaną.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 57

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Był to widok tak pogodny i radosny, że trudno było myśleć o czymś innym. Poczułam wielkie wzruszenie, gdy oglądałam go z okna mojego pokoju.

Piękno i podziw przenikały mój umysł i ciało. Poczułam się lepsza, lżejsza i radośniejsza. Spojrzałam na dokumentację, którą miałam się zająć. Z uśmiechem zabrałam się do pracy, a piękno, lekkość i wzruszenie towarzyszyły mi i mnie prowadziły. Pracę skończyłam zaskakująco szybko. Jak się później okazało, była to również zaskakująco dobra robota. Potem to piękno towarzyszyło mi, gdy szykowałam kolację i układałam się do snu. Wstałam rano wypoczęta, gotowa z radością i lekkością rozpocząć kolejny piękny dzień.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Młoda kobieta – 258

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, gdzie był bal przebierańców. Jedni przebrani byli za klaunów, którzy skrzeczeli jak wrony, inni za bohaterów różnych filmów. Wielkie wejście chciał zrobił człowiek przebrany za supermena, który jednak potknął się o własną pelerynę, i podarł kostium, odsłaniając swoje genitalia. Kobieta biegnąca mu z pomocą tak się przejęła, że ze śmiechu się posikała. Ubaw był niesamowity.

Autor: Sokolik

Źródło życia – 27

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która onieśmielała swoją mocą. Mówiono, że ratowała śmiertelnie chorych, ale jednocześnie zmieniała ich życie. Osoby, które ją piły, co prawda były coraz zdrowsze, jednak dużo ich to kosztowało, bo wraz ze zdrowieniem traciły zdolność oszukiwania samych siebie. Bardzo wyraźne stawały się dla nich ich intencje i czytelne były dotąd skrywane myśli. Człowiek musiał mierzyć się z tym, że nie jest tak idealny, jakby tego chciał. Ludzie przyjeżdżali więc po wodę dla swoich umierających krewnych, bo chcieli ich uratować, jednak nie ratowali własnego zdrowia, bo bali się użyć jej dla siebie.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 41

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale z zewnątrz nie było nic widać. Dopiero po wejściu sklep ukazał swoją przestrzeń. Okazało się, że pod dziwnym szyldem funkcjonowała dobra kwiaciarnia. Zdziwiony turysta zapytał, co kwiaty mają wspólnego z treścią szyldu. Odpowiedź była prosta – kwiaty ułatwiają dostęp do serca kobiety.

Autor: Adam

Źródło życia – 26

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która leczyła. Wszelkie choroby i dolegliwości przechodziły, jak ręką odjął. Poprawiała nastrój, a wszelkie problemy rozwiewały się jak mgła o poranku. Do źródła przychodziły bardzo licznie zwierzęta, natomiast niewielu ludzi chciało z niego zaczerpnąć choćby łyk. To, czy będą z niego pili, zależy tylko od nich. Warto się skusić i spróbować.

dla Daniela napisała Małgorzata

Światła latarni – 56

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Z kałuży wyszła żaba. Rozejrzała się szeroko otwartymi oczami i ujrzała zakład fotograficzny. Od dawna była niezadowolona ze swych dużych, szerokich ust. Otworzyła drzwi zakładu i weszła do środka.

– Dzień dobry, słucham panią – przywitał ją fotograf.

– Pragnę, by wykonał mi pan zdjęcie tak, bym miała małe usta.

– Droga pani żabo, rozumiem panią. Proszę usiąść i odprężyć się, a gdy ja ustawię aparat i będę gotów, powie pani „dżem”.

Lecz nim to nastało, żaba zapomniała, co ma powiedzieć. I gdy fotograf robił zdjęcie, powiedziała „marmolada”.

Była bardzo niezadowolona dopóty, dopóki nie spojrzała na zdjęcie, na które fotograf patrzył z zachwytem. Ów zachwyt udzielił się i żabie. Spojrzała z życzliwością na swą podobiznę i stwierdziła, że z małymi ustami, to nie byłaby ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Źródło życia – 25

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która czasami zamarza. Pięknie wyglądają zimą zamarznięte wodospady w górach. To jakby nadprzyrodzone, że latem można wejść pod taki wodospad lub napić się z niego wody, a zimą można się po tej wodzie wspinać.

Autor: Adam