Równomierny stukot pociągu – 27

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale lekko odzywał się głos opowieści podróżnych mówiących o dalekich krainach, wyprawach w nieznane, spotkaniach z niebezpiecznymi zwierzętami i ludami…

Każda chwila oddalała słuchaczy od kłopotów teraźniejszości i przybliżała im historie podróży, świat spełnionych marzeń i siłę wyobraźni. Każda chwila przenosiła słuchaczy do innego, niezwykle ciekawego świata…

Ale to już zupełnie inna historia.

Autor: Jan Smuga

Stary archiwista – 54

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył… Nie wiadomo, co zobaczył… Zostało to jego tajemnicą. Wiadomo tylko, że zmienił swe nastawienie do siebie, ludzi i świata. Zaczął lepiej żyć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 26

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale panował gwar. Podróżni nawet przekrzykiwali się nawzajem. Gdy ludzie długo się nie widzą, mają sobie wiele do powiedzenia. Tutaj jednak forma przerosła treść. Każdy chciał dojść do głosu, by przedstawić swoje opowieści. Jakie były esencje wypowiedzi? Różne. Dominował chaos. Czasami tak jest.

Autor: Adam

Słońce wyszło zza chmur – 41

Słońce wyszło zza chmur i próbowało rozweselić zawziętego smutasa. Nie udało mu się. Smutas zmarszczył brwi, podszedł do okna i zasłonił rolety. Jego pokój pogrążył się w ciemności i smutas był szczęśliwy, bo nikt nie przeszkadzał mu w byciu smutasem. Po chwili ukradkiem uchylił rolety i zrobiło mu się jeszcze bardziej smutno. Poczuł się urażony, wręcz zraniony, tym, że słońce nie posmutniało, gdy on się od niego odwrócił. Co więcej słońce świeciło coraz mocniej i, ku wielkiej złości smutasa, coraz więcej ludzi było uśmiechniętych. A przecież wszyscy powinni mu współczuć i przejmować się jego dogłębnym smutkiem – tak sobie myślał rozżalony smutas.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 102

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty delikatnie przewracał morski wiatr. Tak było i jest nadal. Mam nadzieję, że również tak będzie w przyszłości.

Zamek, w którym znajduje się księga, został wybudowany na stromej, wysokiej skale. Niewiele gości go odwiedza. Drogi do niego strzegą orły i górskie przepaście.

My, syreny i trytony, odwiedzamy go chętnie, bo też zawsze chętnie jesteśmy tam widziani. Zamek należy do naszej królowej, która porzuciła syreni los, by związać się z człowiekiem. Czary pozwalają jej przybierać i utrzymywać ludzką formę tak długo, jak tylko tego chce.

Kiedy ma ochotę znowu być syreną, to schodzi do połączonej z morzem pieczary, która znajduje się pod zamkiem. Podczas przypływu morskie fale wypełniają pieczarę do połowy jej wysokości, a nasza królowa zanurza się w wodzie i odwiedza nasz lud.

Opowiada nam wtedy o tej dziwnej księdze, której karty przewraca wiatr. Podobno zawiera ona wiele mądrości i ma magiczne moce. Królowa mówi nam często, co w niej wyczytała, a my chłoniemy jej słowa ze zdziwieniem.

O dziwo, w księdze nowe strony zapełniają się same i po powrocie z naszej krainy, gdy królowa znowu przybiera ludzką postać, to w księdze czyta o swoich i naszych przygodach. Zapisywane są również nasze rozmowy. Jak to jest możliwe? Tym chętniej słuchamy nowych opowieści o tej księdze. Ciekawi jesteśmy czy wywrze ona duży wpływ na nasze życie. Chcemy ją wykorzystać najlepiej jak się da…

Na razie, w tajemnicy przed królową, ćwiczymy się w umiejętności przybierania ludzkiej postaci. Wydaje się nam, że królowa jest trochę samotna wśród ludzi, więc chcemy wspomagać ją naszym towarzystwem. Tajemnicę trzymamy dla zabawy, bo sądzimy, że prędzej czy później księga i tak opowie o tym naszej królowej. A może już to zrobiła?

Autor: Syrena

Stary archiwista – 53

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył w wielkim lustrze siebie, całe swoje jestestwo. Wyraz oczu i twarzy, a na niej wymalowane emocje. A przede wszystkim zmęczenie. Patrząc w lustro, zrozumiał, że powinien zadbać o siebie. Odpocząć. Wrócił do swojego pokoju. Spojrzał na młodszego kolegę i uznał, że ten zastąpi go godnie na stanowisku archiwisty. W spokoju wrócił do domu i przygotował dokumenty potrzebne do przejścia na emeryturę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 24

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale drzemali podróżni. Niektórzy jechali na wakacje, inni z nich wracali. Jeszcze inni jechali do pracy, domu, rodziny… Niewielki przedział zgromadził ludzi w rozmaitym wieku, z rozmaitym doświadczeniem i bagażem życiowym.

Każde z nich było zajęte swoim życiem i swoimi sprawami, a teraz zgodnie spali i kiwali się w rytm jazdy pociągu. Kiedy się obudzą, to zaczną jeść, albo zanurzą się w lekturze swoich książek lub zapatrzą w ekrany swoich smartfonów.

Jeśli będą mieli szczęście, to zaczną rozmawiać i poczują czar dawnych podróży, gdy w pociągu można było usłyszeć rozmaite historie, najprawdziwsze – bo z własnego życia. I otrzymają ten cudowny dar, gdy mówca dostawał pełną ciekawości uwagę swoich słuchaczy.

dla Janusza napisała: Ewa Damentka