Stary archiwista – 58

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył młodego chłopca. Energicznego, radosnego, z głową pełną marzeń. Popatrzył na niego z sympatią i niestraszna mu już była zbliżająca się emerytura. Nadszedł czas spełniania marzeń.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 6

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nie mógł nic dostrzec przez ciemną szybę. Obszedł sklep dookoła i doszedł do drzwi wejściowych. Stanął przed nimi. Złapał za klamkę, jednak były zamknięte. Szukał informacji o godzinach otwarcia, ale takiej nie było. Stał przez chwilę i zastanawiał się, co takiego jest w tym sklepie. Podczas swojego czterdziestoletniego życia nie widział jeszcze sklepu, w którym oferują sprzedaż, zakup czy wymianę żony. Turysta był kawalerem, więc zakup nowej żony byłby nowym, ciekawym doświadczeniem. Jednak czy żona zakupiona jest w stanie więcej zaoferować mężczyźnie, niż kobieta poznana i wybrana przez męża? Sprawdził zawartość portfela i miał w gotówce ponad 130 euro. Zastanawiał się, ile kosztuje zakup żony. Przez wiele lat próbował znaleźć panią swojego serca, jednak nieskutecznie. Po krótkim zastanowieniu postanowił odpuścić sobie zakup żony. Zgłodniał, więc poszedł zjeść obiad w restauracji. W czasie posiłku przyszła mu do głowy nowa myśl. Postanowił, że po powrocie z wycieczki wynajmie jakiś lokal, w którym będzie oferował zakup, sprzedaż czy wymianę męża.

dla Jurka napisał Sokolik

Równomierny stukot pociągu – 31

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pierwszej klasy siedziała przepiękna kobieta. Tak przynajmniej wydawało się ludziom, którzy przechodzili korytarzem. Przystawali, bo przyjemnie im się na nią patrzyło i nie chcieli przestać. Popychani przez kolejne osoby niechętnie szli dalej, a te kolejne osoby nie potrafiły dalej iść, bo patrzyły, patrzyły, patrzyły i podziwiały tę piękność. Gdy kobieta wstała, żeby przejść do wagonu restauracyjnego, obserwatorzy czuli się lekko zawiedzeni, bo nie zwracała na nich uwagi. Tylko jedna złośnica i zazdrośnica powiedziała, że piękność zna swoją wartość i zaczęłaby zwracać uwagę na ludzi tylko wtedy, gdyby to oni ignorowali ją. I że wtedy zrobiłaby coś, żeby odzyskać ich podziw. Czy miała rację? Nie wiadomo. Za to ludzie ze zdziwieniem popatrzyli na złośnicę i sami zaczęli ją ignorować. Dzięki temu dalej z przyjemnością podziwiali niezwykłą piękność.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 5

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nie było to łatwe, bo wewnątrz panował dość duży tłok, jakby było zapotrzebowanie na takie usługi.

Wymiana człowieka na innego człowieka nie mieściła się mężczyźnie w głowie. Gdy jednak zastanowił się dłużej, uznał, że dopuściłby się wymiany pewnej porcji (segmentu) myślenia w głowie swojej żony.

„Tak, to byłoby dobre. Wtedy nasze myśli byłyby bardziej zgodne” – pomyślał.

Autor: Adam

Stary archiwista – 57

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył czerwone światełko, kolejne drzwi i przycisk obok nich. Nacisnął go z ciekawością. Drzwi otworzyły się i zobaczył duży, piękny ogród skąpany w słońcu, z mnóstwem owocujących drzew. A w nim dziadka z wnukami. Oprowadzał ich po ogrodzie i z pasją uczył nazw i smaków jabłek, gruszek i śliwek.

To wspomnienie z jego dzieciństwa dodało mu energii. Zmęczenie opuściło starego archiwistę. Czuł się lekko i radosny powrócił do domu, gdzie czekały na niego wnuki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 4

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nic nie zobaczył.

Przeszedł na drugą stronę ulicy, żeby w świetle poranka obejrzeć cały budynek. Zdziwił go ruch w okolicy szyldu. Fragment „żon idealnych” unosił się w górę, odsłaniając „używanych samochodów”. Nowy, odsłonięty właśnie szyld: „Salon używanych samochodów, sprzedaż, kupno, wymiana” nie był już tak zaskakujący.

Mężczyznę zaintrygował napis „żon idealnych”, więc wzrokiem powędrował za nim. Został umiejscowiony na wysokości drugiego piętra, w środku – pod planszą „Stowarzyszenie” i nad banerem „Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”.

Stał bez ruchu i porównywał obydwa szyldy – „Salon używanych samochodów. Sprzedaż, kupno, wymiana” oraz „Stowarzyszenie żon idealnych. Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”. Obydwa z identycznymi, dużymi, złotymi literami. Zaskoczony zamrugał oczami.

– Co pana tak dziwi? – zapytał przechodzień.

– Te reklamy są identyczne – takie same litery.

– Bo dzielnica zabytkowa i konserwator zabytków nie pozwala na krzykliwe i kolorowe szyldy, muszą być stonowane.

– Ale identyczne chyba nie muszą być…

– A kogo to obchodzi? – zapytał przechodzień i poszedł do baru.

Turysta zobaczył, że szyld baru „Zapomnienie” również napisany jest tą samą dużą złotą czcionką.

Potrząsnął głową ze zdziwienia, potem wzruszył ramionami i też wszedł do baru, żeby zjeść śniadanie.

dla Jurka napisała Ewa Damentka

Słońce wyszło zza chmur – 44

Słońce wyszło zza chmur i zaczęło pieścić ciało zgrabnej blondynki zasłonięte jedynie miejscami przez kostium kąpielowy. Było niezłym podrywaczem, przed którym kobiety rozbierały się bez najmniejszych oporów. Szybko postanowiło dotrzeć w każdy nagi zakamarek ciała kobiety, pozostawiając po sobie najpierw różowy ślad, a następnie lekko brązową kuszącą opaleniznę, która zostanie z nią na długo i nie pozwoli jej zapomnieć o tym gorącym romansie.

Autor: Małgorzata

Turysta przystanął zdziwiony – 3

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przestraszył się, bo ujrzał moją matkę….

No dobrze…, ja się wystraszyłem. To ja byłem tym turystą. Udało mi się schować w bramie przed moją matką, ale zanim emocje opadły, zobaczyłem, jak w stronę salonu zmierza Anonimowa Księżniczka. Tym razem była bez Kasztanka. Zapytałem ją, jak leci. Odpowiedziała, że nieźle i weszła do salonu. Chwilę postałem na chodniku, a potem poszedłem do parku. W mojej głowie kotłowały się różne myśli. Co wspólnego mają ze sobą moja matka i Aks? Dziwnie się z tym czuję. Myślałem, że udało mi się uciec od przeszłości, a tu matka i Anonimowa Księżniczka są teraz w jednym salonie. Swoją drogą, to denerwujące, że nie znam jej prawdziwego imienia, tylko pseudonim. Czy Aks wie, że jestem księciem? Sądziłem, że spotkaliśmy się przypadkowo. Coś mi tutaj śmierdzi. Chyba zapytam Merlina, co się tutaj dzieje… Co to wszystko znaczy?

Autor: KaZetBe