Ptasie trele – 46

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot. Wiosna obudziła się z zimowego snu. Świat stawał się piękny i kolorowy. Na dworze było coraz cieplej. Spod resztek śniegu przebijały się przebiśniegi i przylaszczki.

Myślę, że wiosnę można porównać do kobiety ubranej w suknię do kostek, w kolorze jasnej zieleni, z piegami na nosie i ozdobionym kwiatami kapeluszu na głowie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 14

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przegoniła go kobieta ze ścierką, która wyszła z tego salonu.

– Co taki ciekawski? Twój sklep jest za rogiem – pokazała ręką.

– Przepraszam, ja nietutejszy.

– Aaaaa, chyba że tak…. – mruknęła rozpogodzona kobieta.

– Co to za sklep?

– To miejsce, gdzie kobiety mogą porozmawiać o tym, jak być żoną idealną. Wymieniają się radami, książkami, itp. Czasami urządzamy spotkania z psychologiem.

– A sklep dla mnie?

– Za rogiem jest „Salon mężów idealnych”. Idź tam, może znajdziesz coś dla siebie.

Kobieta uśmiechnęła się i weszła do „Salonu żon idealnych”, a mężczyzna postał chwilę na chodniku, a potem wolno ruszył w stronę „Salonu mężów idealnych”. Trochę się bał, ale jednocześnie był ciekawy, co tam zastanie.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 35

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale siedziało kilka osób. Były tam dwie dziewczynki, które bardzo różniły się od siebie. Jedna czyściutka, schludna, cichutka, siedziała bez ruchu. Wyglądała, jakby bała się ruszyć, głośniej odezwać, czy nawet głębiej odetchnąć. Druga była żywiołowa i brudna. Jej ubranie na pewno było czyste, gdy wychodziła z domu. Teraz jednak były na nim ślady jedzenia i wszystkiego, co dotykała. Dziewczynka skakała, piszczała, dużo mówiła i była wszystkiego ciekawa. Tata postawił ją na rozkładanej półeczce pod oknem, a ona pokazywała mu, co pojawiało się za oknem, i nazywała to, co widziała. Czasami tata podpowiadał odpowiednie słowo. Mama cichutkiej dziewczynki zapytała, czy ona też chce stanąć na drugiej półeczce. Mała jedna przecząco pokręciła główką i przytuliła się mocno do swojej czyściutkiej, wymuskanej mamy.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 106

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty często przewracałam, gdy w moim świecie szukałam potrzebnych mi zaklęć. Ta księga jest inna. Wygląda podobnie, ale nie ma zaklęć, albo są przede mną schowane. Ciągle trafiam na jakieś historyjki i obrazki. Czytam o cudzych przygodach. Księga nie odpowiada na moje żądania. A ja chcę władzy, tu i teraz. Czarodzieje w tym świecie są jacyś nijacy. Kapie z nich dobroć i dobre intencje, jakby chcieli pomagać całemu światu. Chcę to zmienić. Dobiorę się to serca tej księgi, ten świat musi być mój.

Autor: Sis

Turysta przystanął zdziwiony – 13

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale jednocześnie zastanawiał się, czy treść szyldu miała jakikolwiek związek z rzeczywistością. Był na tyle pełen energii, że gotów był zdjąć ów szyld w przypadku, gdyby jego treść nie była zgodna z prawdą.

Autor: Adam

Ptasie trele – 45

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot ptaków dawał zaspanym ludziom siłę, moc i motywację, a także radość życia i poczucie zakorzenienia.

Morał z tego taki: trzeba mieć motywację, dobrą motywację…

Autor: Jan Smuga

Turysta przystanął zdziwiony – 12

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale uznał po chwili, że ma żonę wystarczająco dobrą i subtelnie się uśmiechając, pomyślał o niej, o opiekunce domowego ogniska.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 34

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pasażerowie – podróżnicy. Ludzie ciekawi ale nie ciekawscy. Każdy z nich wiedział, dokąd jedzie, jednocześnie ciekaw był celów podróży innych. Nie chodziło nawet o to, kto gdzie jedzie, ale jakie ma do tego nastawienie. Jako, że każdy z podróżnych był doświadczonym podróżnikiem, wymiana ich doświadczeń była tzw. układaniem wisienki na torcie. Ci ludzie wymieniali się niuansami.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 247

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zobaczyła wnętrze wiejskiej karczmy. W środku siedział rozbójnik Rumcajs i rozjaśnił się na jej widok. „Księżniczko, dobrze że przyszłaś” – powiedział. – „Potrzebuję kogoś, kto przygotuje moją żonę Hankę na audiencję u Księżnej Pani. Ja w zamian mogę porąbać ci drewno na opał lub odbyć męską rozmowę z niechcianym, natrętnym adoratorem”.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 11

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko cofnął się. Był przerażony, serce biło mu szybko, a on, przytrzymując się ściany, wolno usiadł na chodniku. Niecodzienna poza i biała twarz zwróciły uwagę przechodnia.

– Czy wezwać pogotowie? Jest pan chory?

– Nnnie wwwwiemmmm, chyyybba nniie – wyjąkał turysta.

Przechodzień spojrzał na szyld i zapytał podejrzliwie:

– Zaglądał pan przez okno?

– Tttaaakk….

– Proszę wziąć głęboki oddech. To miał być żart. Z miejscowych nikt już się nie nabiera, a turystów jest mało. Już dawno nikt się nie przestraszył.

– Pppoooo cccoooo ttttoooo jjessst?

– Pewna stara panna, dziwaczka wymyśliła sobie taki dowcip, a może się chciała zemścić, nie wiem.

– Allle tttaam ssą sssaaammeee tttruuupppyyy.

– Nieprawdziwe, sztuczne… proszę oddychać. Wdech, wydech. Wdech, wydech, wdech, wydech…..

Po kilku minutach twarz turysty odzyskała swój naturalny kolor. Przechodzień wyciągnął piersiówkę i nalał mu kieliszek koniaku. Widząc spojrzenie turysty powiedział:

– Z przyzwyczajenia nosimy to wszyscy. Kiedyś dantejskie sceny się tu odbywały.

– Czemu same kościotrupy?

– Ta stara babinka, niektórzy mówią czarownica, chciała nam pokazać, że nie doceniamy ideału i idealne kobiety do śmierci czekają na mężczyzn, którzy się im oświadczą. Babcia wynajęła ten dom na dziewięćdziesiąt dziewięć lat. Opłaciła z nawiązką cały należny czynsz i zakazała tu cokolwiek zmieniać. Jednak jak wyciągnie kopyta, to pewnie tę wystawę zasłonimy.

– A niedoczekanie twoje – odezwał się mocny, zawzięty kobiecy głos.

Żylasta stara kobieta wyszła z salonu żon idealnych i, trzymając się pod boki, patrzyła wyzywająco.

– Babciu, spójrz na tego biedaka – przechodzień głową wskazał turystę. – Mało się nie przekręcił, jak zobaczył twój żart.

– Tacy słabeusze jeszcze chodzą po tym świecie? – kobieta ze zdziwieniem popatrzyła na turystę. – Chodź kochaniutki do środka, zrobię ci herbatę i dam jakieś kanapki.

– Nnnie, ddzięękuujęę bbaaardzooo…

– No dobra, zaprowadź go do baru – powiedziała staruszka do przechodnia i dodała – a potem wpadnijcie na kawę…

Autor: Ewa Damentka