Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko się odsunął, bo zobaczył, że ze sklepu wychodzi prawdziwa piękność.
Podszedł do kobiety i zapytał:
– Pani sama? Bez ochroniarza?
Kobieta uśmiechnęła się spokojnie i zapytała:
– Czemu to pana interesuje?
– Wygląda pani jak skarb…
– To prawda, dlatego się cenię…
Mężczyzna zachwiał się, jakby go coś uderzyło. Nie wiedział, co to było. Nigdy i przy nikim nie czuł się podobnie.
Kobieta uśmiechnęła się jeszcze raz i odeszła. Przez chwilę czuć było woń jej perfum, a potem i to zniknęło. Świat zrobił się jakiś pusty. Mężczyzna podszedł do pobliskiej ławki i usiadł. Potrzebował pozbierać myśli. Jakoś nie miał już ochoty zaglądać przez szybę, ani wchodzić do salonu żon idealnych.
Autor: Ewa Damentka