Ptasie trele – 50

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot przez otwarte okna dobiegał do oddziału rehabilitacji. Ptasiej muzyce towarzyszyły promienie słońca. Spektakl muzyczno-cieplny rozluźniał i odprężał. Pacjenci szybko wracali do zdrowia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 22

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale widział jedynie postury kobiet, bez żadnych szczegółów. Wszedł ostrożnie do środka i ujrzał ekspedientkę pytającą pewnego mężczyznę o cechy jego przyszłej wymarzonej partnerki, po czym z taśmy zjechała kobieta w 100% spełniająca te wymogi. Niestety, wszyscy mężczyźni byli niezbyt precyzyjni w wyrażaniu swoich oczekiwań, a mało który przeczytał umowę do końca i napis drobnym drukiem: „Zwrotów i reklamacji nie uwzględniamy. Wymiana kobiety tylko na inną o tych samych parametrach”.

dla Jurka napisała Małgorzata

Równomierny stukot pociągu – 39

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pojawiła się nowa pasażerka. Poprosiła młodego mężczyznę o pomoc w położeniu walizki na półce. Chwycił ją energicznie i wtem stęknął. Pomyślał o zawartości walizki, pozostając z pytaniem w głowie – czy jej zawartość jest równie cenna jak zawartość serca jej właścicielki? Myśli odgoniły senność i do końca podróży między nim a pasażerką toczyła się wartka rozmowa, która trwa do dziś.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na marmurowym blacie – 108

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zawierają wielką mądrość, dlatego muszę strzec tej księgi, by nie korzystał z niej nikt niepowołany. Sam boję się do niej zaglądać. Mam wrażenie, że moje życie bardzo by się zmieniło, gdybym zaczął ją czytać. A ja jeszcze nie jestem gotowy na zmiany.

Autor: Wartownik

Turysta przystanął zdziwiony – 21

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale zdobył się na odwagę i wszedł od razu. Zdziwił się, że zamiast siedzących na krzesłach pań zobaczył kilka komputerów i kilka osób przy tych urządzeniach. Nieco później uzyskał informację, że owe potencjalne idealne żony właśnie dlatego są idealne, że zajmują się swymi obowiązkami, a kontakt z nimi możliwy jest przez komputer. Wiedział już wtedy, że skopiuje pomysł i w swoim mieście, zrobi salon idealnych mężów.

Autor: Adam

Ptasie trele – 49

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot towarzyszył ludziom spacerującym po lesie. Leśną dróżką szli rodzice z dziewczynką jadącą na rowerze. Przepytywali ją z tabliczki mnożenia, której dotychczas nie mogła się nauczyć z powodu dysleksji. Będąc w ruchu i słuchając radosnego śpiewu ptaków, opanowała ją w ciągu godziny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 20

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko się odsunął, bo zobaczył, że ze sklepu wychodzi prawdziwa piękność.

Podszedł do kobiety i zapytał:

– Pani sama? Bez ochroniarza?

Kobieta uśmiechnęła się spokojnie i zapytała:

– Czemu to pana interesuje?

– Wygląda pani jak skarb…

– To prawda, dlatego się cenię…

Mężczyzna zachwiał się, jakby go coś uderzyło. Nie wiedział, co to było. Nigdy i przy nikim nie czuł się podobnie.

Kobieta uśmiechnęła się jeszcze raz i odeszła. Przez chwilę czuć było woń jej perfum, a potem i to zniknęło. Świat zrobił się jakiś pusty. Mężczyzna podszedł do pobliskiej ławki i usiadł. Potrzebował pozbierać myśli. Jakoś nie miał już ochoty zaglądać przez szybę, ani wchodzić do salonu żon idealnych.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 38

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale spożywano duży posiłek. Pasażerowie wracali z całodniowej wycieczki, na której nic nie jedli. Założeniem było, by zobaczyć jak najwięcej w ciągu dnia. Posiłków nie zaplanowano. Przecież jeden dzień można wytrzymać.

Drugie założenie, to wyjazd bez aparatów telefonicznych. Zatem całodniowy spokój, ale też brak możliwości robienia zdjęć. Podróżnym uaktywniły się stare doznania związane z przemieszczaniem się w pewien już archaiczny sposób.

Brak zdjęć z podróży nie był problemem. Eks-kursanci jakby więcej wypatrywali na bieżąco. Jedna z osób stwierdziła, że często robi się wiele zdjęć, do których się nie wraca. Leżą one gdzieś w plikach.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 249

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kawiarni. W środku było wiele osób. Obsługiwały je kelnerki w strojach księżniczek. Kobieta usiadła przy barze i zaczęła barmance opowiadać o swoim smutnym, nieszczęśliwym życiu. Ta słuchała uważnie, dolewając kolejnego drinka.

Kelnerka-księżniczka zaprowadziła później lekko oszołomioną kobietę do pokoju obok. Było tam wielkie łóżko, już przygotowane dla niej. Księżniczka włączyła muzykę i wyszła, a kobieta została sama. Zasnęła. Rano obudziła się rześka i wypoczęta. Radośnie patrzyła na świat. Jej ubranie odświeżone i wyprasowane już na nią czekało. Otworzyły się drzwi i weszła kelnerka ze śniadaniem.

– Dziękuję za pomoc – powiedziała kobieta i zapytała – ile płacę?

– Nic. Pomagamy z przyjemnością – odpowiedziała kelnerka-księżniczka – każdy chciałby, by choć raz się nim zaopiekowano.

Kobieta podziękowała Księżniczce i wróciła do domu. Z biegiem czasu coraz rzadziej myślała o tej przygodzie, ale czarne myśli już nie wróciły. Wiodła spokojne, szczęśliwe życie.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 19

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale niespodziewanie… obudził się! Zasmucony rozejrzał się po pokoju. Spojrzał na śpiącą żoną i zdecydował: „Zasypiam, może wreszcie zobaczę przez szybę, co się kryje w tym salonie”. Żona przekręciła się i mruknęła przez sen: „salon mężów idealnych, co tam może być?”. Mężczyzna oprzytomniał i zaczął szarpać ją za rękę, ze słowami: „Kochanie obudź się, miałaś jakiś koszmar, no chodź przytulę cię”. Wziął ją w objęcia i trzymał kurczowo. Żona uśmiechnęła się się do niego i próbowała zasnąć. Mąż jej w tym przeszkadzał. W końcu zdecydował się wstać i zrobić jej ulubione kakao. Gdy jego wspaniały aromat roznosił się po całym mieszkaniu, żona uśmiechnęła się z satysfakcją. Obudziła się, gdy mąż przez sen zaczął mówić o salonie żon idealnych. Chyba nawet nie zauważył, że go uszczypnęła. A teraz proszę, jak się stara… Kakao… dawno go nie robił. O, i jeszcze niesie je na tacy… Dwa kubki kakao i obok bułeczki z masłem… jaki luksus…

Autor: Jagódka