Ptasie trele – 52

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot. rozbrzmiewał w przedszkolu i żłobku. Zrelaksował, wyciszył i uśpił dzieci na czas poobiedniej drzemki. Brzmiał i działał jak najpiękniejsza bajka na dobranoc.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 26

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale speszył się, bo zobaczył, że kilka kobiet wychodziło ze sklepu, a kolejne tam weszły. Każda z nich niosła jakieś pakunki.

Mijające go kobiety komentowały swoje zdobycze.

– Tego odkurzacza to nigdy nie lubiłam, ale ekspres do kawy jaki za niego dostałam jest super.

– A mnie ten odkurzacz odpowiada – odpowiedziała druga.

– Co zostawiłaś w zamian?

– Żelazko i parownicę do ubrań.

– No cóż, na pewno się komuś przydadzą – skomentowała pierwsza.

Kobiety odeszły, a mężczyzna już nie miał ochoty zaglądać do salonu żon idealnych.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 46

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Promienie latarni tęczowymi odcieniami oświetlały domy, ulice i ludzi.

W tymże świetle mógłbyś człowieku drogi zobaczyć wnętrze innego człowieka. Pytanie tylko: czy się odważysz?

Autor: Jan Smuga

Na marmurowym blacie – 109

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty uważnie przeglądał Merlin. Szukał zaklęcia, które kiedyś znał dobrze, ale utracił je w wyniku bratobójczej wojny. Czarodzieje walczyli z czarodziejami i wykorzystywali w tej walce zaklęcia, które miały służyć uzdrawianiu.

Dobro zauważyło to i zamknęło dostęp do swoich czarów. Bez dobrych zaklęć czarna magia okazała się nieskuteczna, a źli czarodzieje bezsilni. „Wszędzie potrzebna jest równowaga” – myślał Merlin i z nadzieją czytał kolejne strony.

Z uśmiechem przyglądała się mu Babcia Jaga. Z zawziętością zaś obserwował go Głos.

– Ciągnie wilka do lasu – szepnął do Babci Jagi.

– Wiem Głosie, ale Merlin bardzo się zdziwi, kiedy odkryje, jaki wpływ ma na niego ta księga – odpowiedziała uśmiechnięta Babcia.

Głos znieruchomiał i intensywnie przyglądał się jej.

– Dobrze myślisz, ale jak wiesz lepiej, żebym nie mówiła więcej. Ręczę ci, że efekt powinien ci się spodobać – wyjaśniła.

– Jak uważasz – westchnął zaintrygowany Głos i dodał – twoja szkoła, twoje zasady.

– Dziękuję – uśmiechnęła się Babcia i za chwilę poważnie powiedziała – lepiej chodźmy do twojej komórki. Zobaczymy, co robi reszta naszych nauczycieli, nasi uczniowie i goście. Czuję, że dziś będzie pracowity wieczór.

– Myślę, że masz rację. Też czuję, że coś się szykuje. Jeżeli nie Merlin, to kto?

– Zobaczymy – skomentowała zatroskana Babcia Jaga.

Autor: Archiwista SC

Ptasie trele – 51

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot potęgował się. Budziły się kolejne ptaki i dołączały swój śpiew do chóralnego świergotu. Ptakom wtórowało dźwięczne stukanie dzięcioła i brzęczenie pszczół. Wiosenny koncert ptasiej filharmonii trwał nieprzerwanie przez długi czas i cieszył słuchaczy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 24

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale olbrzymia palma przesłaniała widok. Postanowił więc wejść do środka. Zdziwił się, bo wewnątrz był sklep dla majsterkowiczów. Znalazł też kącik ze sprzętem wędkarskim. Był tam również mini barek.

– Panie, skąd nazwa tego sklepu? – zapytał właściciela.

– Z kumplem przy piwie wymyśliliśmy. Przy starej nazwie nie było ruchu, a teraz kilkudziesięciu mężczyzna zagląda codziennie, a jak mamy szczęście, to i dwustu. I każdy coś kupi… jak nie sprzęt, to piwo, a przy okazji ponarzeka na żonę…

– Opatentował pan ten pomysł?

– Nie – roześmiał się sprzedawca – ale na pewno się dogadamy…

Turysta uśmiechnął się, pokiwał głową i zaczął dokładnie przyglądać się wystawionym towarom.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 40

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale na górnej półce, tuż obok walizki, usiadło sobie marzenie. Chciało się rozprostować, bo było tłamszone przez lata. Bardzo urosło, a człowiek, które je wyhodował, nic nie robił, żeby je urzeczywistnić. Przed chwilą, gdy przysnął nad książką, wypadło z jego głowy. Marzenie z ciekawością przyglądało się mijanym pejzażom. Oczarowane upajało się ich pięknem i ogromną przestrzenią.

W pewnej chwili zobaczyło, że na środku dużego pola siedzi sobie stado saren. Szybko podjęło decyzję. Bez żalu opuściło człowieka i przepłynęło przez otwarte okno. Postanowiło, że zaprzyjaźni się z sarnami. Chciało żyć, chciało być wolne, a wreszcie nadarzyła się okazja. W przeciwieństwie do swojego właściciela, skorzystało z niej natychmiast i bez wahania.

Człowiek nawet nie zauważył, że czegoś mu brakuje. Wydawało mu się tylko, że stał się bardziej smutny i zmęczony niż zwykle. Zajął się swoimi sprawami i powolutku zaczął hodować nowe marzenie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 250

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pomieszczenia, gdzie mogła wybrać różne kierunki świata. Weszła do sali, gdzie widziała obrazy z rozmaitych zakątków naszego globu. Była w ciepłej Australii, obserwując kangury, potem w syberyjskiej tajdze, gdzie uciekała przed tygrysem. Następnie płynęła kajakiem po Nilu. Spotkała też Eskimosów na Grenlandii, gdzie była świadkiem polowania na zwierzęta. Była w Disneylandzie, gdzie radowała się na karuzeli.

Autor: Sokolik

Turysta przystanął zdziwiony – 23

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale choć nie zobaczył tego, czego się spodziewał, szybko rozumiał, że trafiła mu się gratka. Trafić na sklep z obciskającą, wyszczuplającą bielizną w chwili, gdy szykują się na noworoczny bal! Tu może kupić trafiony i piękny prezent. No i zyska w oczach żony.

Autor: Danuta Majorkiewicz