Słońce wyszło zza chmur – 34

Słońce wyszło zza chmur i wydawało się, że jest całkiem wesołe. Rumieniło się na pomarańczowo, zapraszając do wszelakiej aktywności. Aktywności na świeżym powietrzu i w towarzystwie słońca. Rowery, kajaki, czy na przykład gra w piłkę. Wszystko to można wykonywać przy akompaniamencie słońca, radując się przy tym bardzo.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 64

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do serca i umysłu młodego mężczyzny zatwardziałego w swym bólu i samotności. Delikatne dźwięki instrumentu wzruszyły go. Z oczu popłynęły łzy. Pierwsze łzy od wielu lat i za nimi przyszła myśl o przebaczeniu ojcu i matce. Jego twarz pojaśniała, jakby w jednej chwili ubyło mu lat. Poczuł moszczący się w ciele spokój i otwartość na przebaczenie. Na drugi dzień po spokojnie przespanej nocy, wśród dźwięków harfy płynących z kasety, którą wielokrotnie odtwarzał, wziął telefon do ręki i zadzwonił do rodziców z zaproszeniem na obiad.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 11

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale spali pasażerowie. Kuszetki nie zapewniały im takiego komfortu, o jakim marzyli. Zdezelowane tory i stary pociąg powodowały, że ich ciała co chwila były podrzucane do góry, a następnie mocnym szarpnięciem pchane w stronę okna. Śpiący często budzili się, żeby odsunąć się od szyby. Jeden z pasażerów otworzył oczy i zamglonym spojrzeniem ogarnął mijane łąki i lasy na horyzoncie. Jęknął, bo zrozumiał, że przed nim jeszcze długa droga. Rano wszyscy wysiedli z pociągu i chwiejącym krokiem każde z nich udało się w swoją stronę. Marzyli o odpoczynku.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 66

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce przestał padać wielodniowy deszcz. Zza chmur wyszło słońce. Ucieszył się wiatr. Ziemia oddawała nadmiar wody atmosferze i wokół snuły się srebrzyste mgły. Wędkarze w swych łódkach wypływali na szerokie wody. Każdy wracał z rybami, które „biorą”, gdy się wypogadza.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 10

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale niepowtarzalna fuzja woni. Skarpet wyjętych z butów. Jajek na twardo. Kiełbasy jałowcowej. Ktoś chrapie. Ktoś drapie się po nosie. Ktoś inny ziewa. Jeszcze inny ze słuchawkami na uszach śpiewa pod nosem. Wesoły przedział, ot co. Mało kto lubi takimi jeździć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 62

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wiedziała, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Palące słońce pomogło jej się rozgrzać. A ona, powoli topiąc się, nawilżała rosnącą w pobliżu palmę, dzieląc się z nią swą wyjątkowością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 9

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale był tylko jeden młody mężczyzna. Znużony i ośmielony brakiem towarzyszy podróży położył się w poprzek, na trzech fotelach. Bardzo szybko zasnął, nie przejmując się możliwością przejechania właściwej stacji, ponieważ była przed nim jeszcze bardzo daleka droga.

Autor: Małgorzata

Równomierny stukot pociągu – 8

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale panowała atmosfera napięcia. Pociąg miał już dawno dojechać na miejsce, ale miał opóźnienie. Dzieci się nudziły, a dorośli byli zniecierpliwieni. Gdy spóźniony pociąg dojechał na miejsce, okazało się, że jest już noc. Rodzina poszła zatem na Stare Miasto, by obejrzeć je nocą, a dopiero później do pensjonatu.

Autor: Adam