Słońce wyszło zza chmur – 40

Słońce wyszło zza chmur i oświetliło ciemny las. Rosło w nim wiele gatunków drzew, zarówno liściastych jak i iglastych. Po lesie spacerował młody turysta, który przyjechał tutaj z wielkiego miasta. Wybierał się właśnie nad jezioro, które leżało w głębi wielkiego lasu. Droga była błotnista i kręta, jednak mężczyzna dzielnie szedł dalej. W końcu dotarł nad brzeg dużego leśnego jeziora, którego woda była błękitnie przezroczysta. W powietrzu był przyjemny chłodek i poczucie całkowitego spokoju i ciszy, jaka panowała w tym miejscu. Turysta wyciągnął z plecaka karimatę, którą rozłożył na wilgotnej trawie. Usiadł i wyciągnął z plecaka książkę, którą przyniósł ze sobą. Kiedy czytał, pogrążając się w świecie przedstawionym w historii, z tyłu, w gęstych krzakach, obserwowały go spokojnie sarny.

dla Pawła napisał Sokolik

Równomierny stukot pociągu – 23

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale panował półmrok. Tliło się dyżurne światło. Połowa pasażerów spała, a połowa nie. Czwórka wytrwałych obserwowała to, co pojawiało się za oknem.

Było już późne popołudnie i podróż zbliżała się ku końcowi. Trzeba było podjąć decyzję – upajać się widokiem, czy wysiąść na właściwej stacji. Należało też obudzić współpasażerów.

Najmłodszy pasażer zauważył, że śpiący byliby podwójnie niedopieszczeni, bo nie tylko nie oglądali widoków, ale także pojechaliby w nieznane.

Pasażerowie uznali, że nauką z tej podróży jest stwierdzenie, że trzeba być świadomym i przytomnym podróżnym.

Autor: Adam

Stary archiwista – 52

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył różnego rodzaju pudła. Mniejsze i większe. Niektóre dokładnie zapakowane, inne pootwierane. Pełne różnego rodzaju pamiątek i dokumentów byle jak powrzucanych. Z wielkim namaszczeniem wyjmował je i czytał. Sortował i układał, poznając historię swych przodków, odzyskując swą tożsamość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 22

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale podróżni byli zajęci swoimi sprawami. Starszy pan spał. Matka uspokajała dziecko, którego ojciec próbował dokonać płatności internetowej i denerwował się, bo co chwila tracił zasięg. Kobieta pod oknem słuchała muzyki. Starsza pani robiła na drutach. Dzień jak co dzień, podróż jak podróż. A pociąg równomiernie stukotał i dowoził pasażerów tam, gdzie chcieli dojechać.

Autor: Ewa Damentka

Słońce wyszło zza chmur – 39

Słońce wyszło zza chmur i z radością zajrzało do przydomowego ogródka. Brzózka mieniła się wiosenną zielenią, głaszcząc swoimi gałązkami rosnącą obok sosnę. Żyły w wielkiej komitywie. Obydwie nie miały dużych wymagań co do gleby. Forsycja rozkwitła i wychwalała żółć, szafirki fiolet, a tulipany biel, róż i czerwień. Wszystko współgrało ze sobą.

Na ławce wylegiwał się czarny kot, radośnie pomrukując przez sen. Pszczoły upajały się tańcem wśród kwiatów jabłoni, zbierając miododajny nektar.

Słońce zajrzało w okno domku i swymi promieniami rozlało ciepło po całym domu. Zaprosiło domowników do ogródka, oni zasiedli do stołu i przy spożywaniu obiadu dzielili się swoją miłością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 65

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Jej serce nienasycone, spragnione miłości nie czuło tej wyjątkowości. Wciąż zajęte było pragnieniem uwielbienia i potrzeby całkowitego oddania się jej.

Pewnego razu zauważyła, że wokół niej znikają ludzie. Przychodzą nowi i znowu znikają. Nie zatrzymują się przy niej na długo. Przelatują przez jej życie jak woda przez sito. Jej myśli, początkowo pędzące, stopniowo zwalniały. Układały się. Wróciła jasność umysłu. Kobieta udała się do psychologa po pomoc. Wreszcie zrozumiała, zyskała świadomość, że ludzie są równie wyjątkowi jak ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 21

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale podróżowało małżeństwo z dzieckiem. Mała wyciągnięta na siedzeniu, spała w najlepsze z głową na kolanach ojca. Wyglądali uroczo. Mężczyzna czytał gazetę, a jego żona dziergała na drutach. Szybko biegające druty przywołały wspomnienia obserwującej ich kobiety. Ona u stóp babci, bawiąca się włóczką. Uśmiech rozjaśnił jej twarz, a w sercu gościł obraz kochanej osoby.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Drewniana łódka – 71

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce nie było widać wodorostów, które znalazły się pod wodą. Łodzią wypłynął dziadek z wnukiem, bo chciał pokazać chłopcu piękno przyrody na polskich Mazurach. Nad nimi latało stado mew, które słychać było w promieniu wielu kilometrów.

Autor: Sokolik

Równomierny stukot pociągu – 20

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale drzemali lekko zmęczeni podróżni. Jechali już długo, a mieli jechać jeszcze dłużej. Każda chwila zbliżała ich do upragnionego celu, który zdawał się tuż tuż…

Morał z tego taki: każda chwila naszego życia przybliża nas do celu. Niektórzy osiągną go wcześniej, inni później. A Ty…?

Autor: Jan Smuga